nocne czuwanie

listopad 3, 2007 at 7:19 pm (o sobie)

Jakem Popielnik czuwam, zwłaszcza w nocy. Przewijam film od nowa, projektuję nowe zdarzenia, obserwuję, notuję pilnie.

Wczoraj się zapomniałem, bo euforii nie było końca.

Dołączył do nas Dexter, mały, brązowy, z uchem na bakier, dźwigający przy obroży obietnicę z kapsla po soku Tymbark, “nie ma rzeczy niemożliwych”.

Tylko suchy nos zdradza, że sprawami bytu powszedniego jak i dawaniem  głosu, a tym bardziej dawaniem z siebie wszystkiego, zajmował się nie będzie.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

podarta między wiersze

listopad 3, 2007 at 1:59 pm (o niej)

Taka rozproszona jest po wszystkich kątach dzisiaj, nieuporządkowana, zdecentralizowana, w sobie zapadła.

Gdybym jej nie znał dobrze, zaryzykowałbym jakąś śmiałą teorię, może jesienna depresja? może chandra? może brak snu?

Na szczęście znam ją lepiej niż dobrze, i wiem, że jeśli tylko krząta się bez celu, wałęsa po pokojach, przemierza boso posadzki, wita poranek po południu, oznacza to jedno….

wszechlenistwo międzygalaktyczne….

Beryl Cook

Beryl Cook,”Bryant Park”

Taka już bywa,

niechlujna i beztroska, by tego nazajutrz żałować,

odprężona i swobodna, by wiedzieć, że w chwili obecnej żałować nie można niczego.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz