nocne czuwanie
Jakem Popielnik czuwam, zwłaszcza w nocy. Przewijam film od nowa, projektuję nowe zdarzenia, obserwuję, notuję pilnie.
Wczoraj się zapomniałem, bo euforii nie było końca.
Dołączył do nas Dexter, mały, brązowy, z uchem na bakier, dźwigający przy obroży obietnicę z kapsla po soku Tymbark, “nie ma rzeczy niemożliwych”.
Tylko suchy nos zdradza, że sprawami bytu powszedniego jak i dawaniem głosu, a tym bardziej dawaniem z siebie wszystkiego, zajmował się nie będzie.
podarta między wiersze
Taka rozproszona jest po wszystkich kątach dzisiaj, nieuporządkowana, zdecentralizowana, w sobie zapadła.
Gdybym jej nie znał dobrze, zaryzykowałbym jakąś śmiałą teorię, może jesienna depresja? może chandra? może brak snu?
Na szczęście znam ją lepiej niż dobrze, i wiem, że jeśli tylko krząta się bez celu, wałęsa po pokojach, przemierza boso posadzki, wita poranek po południu, oznacza to jedno….
wszechlenistwo międzygalaktyczne….

Beryl Cook,”Bryant Park”
Taka już bywa,
niechlujna i beztroska, by tego nazajutrz żałować,
odprężona i swobodna, by wiedzieć, że w chwili obecnej żałować nie można niczego.