niecierpliwi kochankowie

listopad 16, 2007 at 12:11 am (anatomia żartu)

Podsłuchane na bruku lubelskiej starówki.Między zabytkowymi kamieniczkami hula wiatr. Ona przybiera ton histerycznie płaczliwy. Spod ściągacza kurtki wystaje fragment pleców, prosto z solarium, załamuje dramatycznie ręce sięgając jego piersi. On, ma białe adidasy i żuje gumę. Prowadzą dialog.

On: Chodźmy do ciebie.

Ona (przepraszająco): ….ale misiu, nie, do mnie nie….

On: To chodźmy do mnie.

Ona (płaczliwie):..misiu zrozum…może pójdziemy na spacer, do parku?

On: Nie. Nie. Spacerowaliśmy wczoraj. Wystarczy. Dzisiaj idziemy albo do mnie, albo do ciebie. A jak nie, to koniec.

Ona (histerycznie): To już chodźmy do mnie.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz