Od tej pory jesteśmy zdani tylko na siebie, i nie jest to żart.
O niej już nie będzie. Chyba nigdy nawet.
Siedzi skulona sama w swojej głowie i popełnia myśli.Doznała jakiegoś obłędu niespotykanego, osunęła się w sobie i zapadła do reszty. Nawet jeśli się domyślam skąd te obłąkańcze spojrzenia, i ten łomot co w niej dudni jak pociąg towarowy, to ona nie chce żebym o tym pisał.
Mamrocze tylko coś pod nosem, powtarza jakąś mantrę o pogardzie dla samej siebie.
O wzgardzonych się nie pisze, więc nie piszę już więcej.
Ku pokrzepieniu tylko to zanucę, świat jest jak karuzela…czasem wiruje tak szybko, że boli nas głowa, ale któż dobrowolnie zrezygnowałby z takiej zabawy?