Jak leci? Chlorowo!
Za oknem sceneria jak z wnętrza śniegowej kuli. Zatrzaskał dzisiaj mróz pod butem rozmiar 39 i sperlił wodę na włosach. Brrr…
Niech tylko gorączki nie dostaje.
Pewnie nikt nie wierzy w Błędnych Rycerzy, (chyba tylko święty Jerzy
) ale i takowi się plączą po zimowym padole. Zapraszają w ciepłe kanciapy, miewają synów, wiosną też wnuki, wędzą wędliny, smakują papierosa i objeżdżają oblodzone drogi magicznymi wehikułami, które w czas przenoszą nas na miejsce. Nie pobierają żadnej opłaty, a jeszcze raczą życzliwym słowem. Nocą. Spotyka się ich nocą, gdy nie ma się dokąd pójść własnymi nogami, bo plączą się niezdarnie. I nic to, że podrzuci Was tylko do ronda w środku niczego co nie było ważne.
Nie wierzycie?
Macie rację, niewiara to także przyjemność.
Trwa inspiracja Gaimanem. Może stąd to magiczne spojrzenie na skuty świat i ludzi o małych główkach. Bo w końcu “nauczyłem się czegoś o bogach. Jak się zawrze z nimi układ, należy go dotrzymać. Oni mogą łamać wszelkie reguły, my nie”.
Chyba dlatego nie jestem bogiem.
Jak dobrze.
Jestem sobą.