bezsenność, bezsilność, bez…

styczeń 5, 2008 at 11:17 pm (anatomia żartu)

Jeszcze nie pachnie bzem. Długo nie będzie, bo chorobliwie wieje w nasze słuchawki i nie można się połączyć z wiosną. Tymczasem, każda chwila jest dobra, żeby zacząć od nowa, na nowo, w nowym stylu, poniewczasie.

Leżą ładnie na parapecie, błyszczą się im czarne, skórzane rączki. Są. Połamane w końcu, ale niechybione jak reszta. Pałeczki. Chlorowo! :)

Muchy, ‘Galanteria’

 <dido> i come from poland
<alien_0_0> o kurwa mac
<dido> polak? ;d
<alien_0_0> no… I’m from London
<alien_0_0> but I hear this shit almost everyday while I’m working… =\

Pobrane z bash.org.pl, ale równie dobrze mogłoby być zasłyszane.

Aha, i gdyby pojawiło się w Waszym życiu coś co nijak się ma do rzeczywistości. Dzwońcie do Watykanu. Może coś im zginęło?

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz