Little Miss Sunshine :D

styczeń 11, 2008 at 11:17 pm (anatomia żartu)

Ślina nie kapie dzisiaj na cacykowe serce ani kaczy kuper w jabłkach, sączy się zaś pienistą strugą na gyrosową rozkosz dla podniebienia roboty własnej, w czosnkowej oprawie muzycznej, z nutką liryczną. Przepraszam nieustannie rozchodzi się falą dźwiękową po pokojach wypełnionych dzisiaj po brzegi serdecznym śmiechem.

Zawitała też, po raz kolejny, wzruszająca opowieść o Little Miss Sunshine, Franku znawcy Prousta, Emo-Milczku, Dziadku-Wymiataczu i całej prawdzie o Nieudacznikach. Rewelacyjna w chwili gdy namiętnie poszukuje się wielkiego błękitu.

“Nieudacznik to ktoś kto tak bardzo boi się przegrać, że nawet nie próbuje. Dopóki próbujesz nie jesteś nieudacznikiem”, rzekł Dziadek i schował się w żółtym bagażniku.

Nie jest to żaden oryginalny utwór z filmu, ale na banjo brzdąka Sufijan Stevens we własnej osobie.

Aha, i jak głosi stare przysłowie pszczół: ‘ Z filozofami nie warto się całować, nie są zaczarowani’

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz