“w chwili obecnej mamy wszystko czego nam potrzeba”
A nawet więcej.
Fantastycznych przyjaciół.
Jeśli czasem zawodzą, to li i jedynie dla niepoznaki.
Nie chcą bowiem wracać do miejsc, z których przybyli. Tych przynależnych bogom i innym nieomylnym istotom. Lubią trwać tutaj, gdzie pomyłki się połyka, błędy trawi jak podły obiad, ale zgodnie z kulinarną maksymą każdego studenta: “Lepiej zwrócić, niż nie spróbować”.
Co wieczór pracują ciężko i z poświęceniem nad resztkami mnie po dniu długim, aby hartować silną wolę, ćwiczyć pewność siebie, doglądać optymizmu, który kiełkuje nieśmiało. I mimo, że bolą ich halluxy krwawiące i przeklinają często na stada nieokrzesanych nawyków, które błąkają się po ich przestrzeni życiowej, kochają swój los.
Wierzę, że kochają swój los.
We ‘wszystkim’ mieszczą się też drobne przyjemności:
Książeczka ze zniżkami na zestawy w mc’donalds.I’m lovin it.
Bilet na majowy koncert w Kongresowej, i to uwaga! w rzędzie za VIPami! Her first name is Jean, second - Polly. Po ojcu - Harvey.
Zaległa praca z angielskiego. Powstała dzisiaj, w wielkich bólach intelektualnych.
Temat na prezentację na seminarium. Nareszcie!
Solidny siniak na kolanie. Efekt nadmiernej czułości matki Ziemi, która przytuliła je siłą ciążenia do chodnika. Nie da się wykluczyć, że pewną rolę odegrała tu wrodzona gapowatość.
Finansowe wyzwania. Przeżyj tydzień za 4.35zł i jeszcze skseruj materiały niezbędne do kolokwium.
Czas na sen.
Apetyt, który zakończył swój strajk głodowy. Doszedł do porozumienia z rozstrojonym emocjonalnie żołądkiem, na mocy którego znowu będziemy jeść trzy razy dziennie, obficie.
Budyń waniliowy w szufladzie - w ramach spełniania postulatów o karmieniu ciała i ducha.
Zajęcia na basenie.
które się właśnie zaczynają…
Because…We. Are.Your. Friends. You’ll. Never. Be. Alone. Again.
Cheers! Danio Pręgowany
Aha, a rok 2008 jest rokiem Zbigniewa Herberta. “i długo za nim patrzę aż ginie w ciemnym pokoju profesorskim na końcu korytarza liści”.
mugles powiedział(a),
styczeń 16, 2008 @ 8:50 pm
Jeśli nawet rzeczywiście ‘w chwili obecnej mamy wszystko czego nam potrzeba’, to może jednak znalazłoby się coś czego w tej chwili brak. Żelków na przykład. Tych nadzianych. Bo wyszły, acz się nie zwróciły.
:*
Ale żelatynowe misie z piankowym brzuszkiem to przecież nie to czego wszyscy szukamy. Ani nie piorun, ani wielki błękit. Tylko słodki dodatek do wafli przegryzionych dżemem, oblanych jogurtem i zalanych perlistym strumieniem tego, co Lublin ma najlepsze.
Żelkowy Miś mówi: Uśmiech się! Bo już dobra czas…..
kjklj powiedział(a),
styczeń 18, 2008 @ 9:49 pm
mamy wszystko! wybitnie niski poziom cytka też!