Napij się ze mną wina co konkretną moc trzyma!

styczeń 25, 2008 at 12:26 am (o niej)

Piątki mają tę dziwną przypadłość, że raczą nas obiadem. Tym razem był to debiut kulinarny, leczo według receptury własnej.

Podobno w oryginale przyrządza się je z boczku. Ale też nic w tym dziwnego, bo i cóż Węgrzy mogą wiedzieć o zaletach kiełbasy podwawelskiej? :D

Miało być tego jadła na dni wiele, ale w studenckiej komunie żadne jedzenie nie uchowa się dłużej niż wynosi MCS (Minimalny Czas Studzenia), więc zniknęło bezpowrotnie. Niestety też bezpotomnie. Następne zapewne dopiero po sesji.

Tak, za sukces wznosi się toasty, ale na to przyjdzie jeszcze pora. Nie wino lało się strumieniami, ale było równie obficie, olfaktorycznie upajająco i pozytywnie. Tylko nazwa nie tak wdzięczna jak np. ‘Sen Sołtysa’ :P

Wszystko dlatego, że On najwidoczniej nie czuje się winny.

Bo to Bajzel po prostu.

Za to jaki!

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz