Napij się ze mną wina co konkretną moc trzyma! cd…

styczeń 27, 2008 at 1:28 am (o niej)

I przyszedł wieczór drugi. Miał być spokojny i wyciszony. Książka w dłoni miała niwelować efekt somnogenny huczącego za oknem wiatru i zapewnić pełne skupienie na sprawach otoczkowych antygenów termolablinych.

Tymczasem rozdzwonił się telefon pełen gratulacyj i propozycji, aż żal było nie skorzystać z ostatnich dni swobody.

Od jutra jednak zakuwamy…umysł w kajdany niewolniczej pracy intelektualnej!

Aha, czasem zdarza się tak, że jakaś melodia ni stąd ni zowąd dosięgnie naszych myśli i natrętnie się po nich szwęda. I nawet wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że w ślad za melodią nie przychodzą do niej żadne słowa.

Człowiek cierpi wtedy katusze, bo nuci ją ciągle urywając w momencie, który dałby odpowiedź na pytanie, jaka to melodia?

Być może chodzi o tą:

Możesz więc przestać się dręczyć.

To ‘Kasta pianistów’.

Bracie, jesteś niezrównany! :)

A z cyklu – stare przysłowie pszczół mówi: “Nie bądź nigdy filozofem. Nie warto tracić życia na kontemplowanie życia”.

Napisz komentarz