She dreams in color, she dreams in red…

marzec 13, 2008 at 10:37 am (o niej)

Marzy. Jedyne co robi po całych dniach. Robi to nieodpowiedzialnie, niesłownie, nagminnie.

A jak spytasz ją czy ma jakieś marzenia, to nie, nie ma. Nic tak naprawdę nie chce, niczego jej nie brak, niczego nie potrzeba.

Rowerek jednokołowy, rzeczy robiące bzium, pierogi przybywające z kosmosu, pieniądze, które się rozmnażają przez podział poprzeczny komórek linii ciągłych, nie więdnące tulipany….

Cała lista życzeń błogich, o których niby marzy…

W kolorach czerwonych, bo intensywnie, żeby nie usnąć nad tymi marzeniami. Ale zdarza się jej też na niebiesko, na żółto, na biało…

Pearl Jam podszywający się za dr. House’a. :D

On jest podobno Better Man.

Temperatura za oknem: 3 stopnie, w cieniu drzew bezlistnych.

Opad: sił, skuteczny.

Wiatr: słony, z dobrej strony, bo w plecy.

Moc wiatru: przerażająco targająca wszystkie części garderoby.

Zachmurzenie: względnie rozchmurzona.

Widoczność: sięga aż po Warszawę.

Będzie nas dzisiaj karmić filozofią jadłodajnia na Dobrej :)

A teraz…Gosi spokojna, Gosi wesoła..objuczona “skandynawskimi rytmy” prezentuje:

Audrey – Mecklenburg

Napisz komentarz