She dreams in color, she dreams in yellow…
W kilku zdaniach zamykają się ostatnie tygodnie.
‘Cokolwiek by się nie stało, pamiętaj, że nie zostajesz z tym sama’
‘Po śmierci też się nie wyśpię, bo będą mnie robaki gryzły’
‘Tak, córko moja umiłowana..którą zresztą sam sobie zrobiłem…wiem, ja wszystko wiem’
W ciszy snuje listę życzeń:
Chciałaby nie słyszeć jak jest z nią dobrze, bo tu słowa są niepotrzebne. Chciałaby słyszeć wtedy kiedy jest niedobrze, albo bardzo źle. Ona już chciałaby mieć taką pewność, że nie znikczemnieje..ale kto? Znowu nie wiem.
I żeby funt był droższy, żeby nie wracać z czerwonym nosem do domu nad ranem, który od 12 zaczyna być południem, żeby zasypiać, żeby jej Katarzyna nie była taka przenikliwa i kobieca – nie pyta nigdy, tylko spojrzy na tę żałością przytłuszczone włosy, zmęczone bezsennością oczy i wie.
Żeby zmrużenie oczu i znużenie wzroku to nie było to samo.
Żeby ten czas był wykorzystywany lepiej.
Żeby wróciły dzieci domu…
Wielkanoc przekornie przysypała nas śniegiem, przypomina się jaskrawo niedawny zachwyt i szaleństwo. Rozłąki wytłumiają dźwięki, tak, że nie słyszysz już co ten ważny ktoś, dla ciebie, woła. Może dlatego, że nikt nie woła…
Wola..jest niezłomna
nie przychodzi z czasem
przychodzi czasem
Czasem wcale.
Agencje prasowe tymczasem, świerszczą w tej trzcinie myślącej nad, którą niebo gwiaździste, tytułami: “Kuba pogodzi się z USA?”, “UE chce odwilży w kontaktach z Kubą”, “Odwilż na Kubie”.
Czy jest to możliwe? Podobno następca Fidela ustępuje mu tylko charyzmą…jednak stojąc na czele (…) obiecał zniesienie części ograniczeń (…) na Kubie. I słowa dotrzymał.
Jak dotąd…