O niczym ponownie
Ponawiamy zatem wywody o niczym.
Dla tych, którzy się nie zorientują od pierwszego wejrzenia, czytelnie wyłuszczam, że oto i nowa szata graficzna. Cesarz żeby poczuć się spełniony i zadowolony zazwyczaj chadza nagi, dzisiaj jednak przyodział szałową odzież. Zmroczył się zmierzchem i chyba nawet elegancko wygląda.
Mało wiosennie, ale zmierzch bywa romantyczny, romantycznie też topią się gwiazdy w serialach, wplątują we włosy chrząszcze bzykliwe, pachnie rozmiękczona gleba wilgotnie.
Romantyczny jest też szczypiorek własny. Cały dzień wygląda cię w oknie, podpatruje chodniki, wodzi zielonym koniszukiem za burymi płaszczami, faluje natchniony kiedy tylko wypatrzy ten promienny uśmiech, niemal namacalny, taki który dotyka go swym ciepłem. Buzuje w nim chlorofil ze szczęścia, że oto znowu do miasta przybywa jego bogini słoneczna.
I tęskni po całych dniach, i nabiera turgoru gdy miłośnie unoszą się przy nim, nad parapetem, gołębie. Dodaje mu to miąższu, zyskuje na ostrości, wkrada się mocny w twój oddech, szczypie w język ukradkiem…
Ale o czym to ja miałam…?
Szczypiorek..? Koperek..?
Ach! Już wiem!
O niczym…
Łowcy.B