To be alone…with me
I tak się toczy, czasem przyspiesza, nic konkretnego nie wnosi, w zupie życia porem miesza, kłania się i powstaje, patrzy hardo w oczy, potem przeprasza…czy to jest mój? czy twój? czy już nasza..?
Sprawa.
Sama ze sobą. Niewiele potrafi ją cieszyć, a tak wiele ma wzorów radości wkoło. Tak wiele myśli do naśladowania, tak wiele rozsądnych słów i argumentów. A poddaje się tej paranoi przebrzydłej, zemdlonej, niedożywionej, strachliwej.
Nudzi ją wiele. Wiele jeszcze ją znudzi. Wiele ludzi.
Bo nie pojęte się wydawało do tej pory, aby móc “żyć tak wiele, a tak niewiele przeżyć”. Teraz, choć młoda, zamyka się szeroka droga. I nie wierzyła w to wcale, teraz musi. Zboczyć na węższą ścieżkę.
Sama ze sobą.