Dyspergator
Na kanwie neologiszczaków snują się dni przebiegłe.
Przebierają szybko nóżkami, wymykają się wieczorami, bujać w przestrzeniach. Wstają sumiennie gdy tylko budzik wywoła kolejną zaspaną godzinę. Wymagają wyprasowanych kołnierzyków, dopasowanych spódnic, skupienia, atramentu.
Ekstraktory. Wyławiają marzenia i lenistwo z materii ciężkiej pracy. Wynoszą na powierzchnię naładowane cząsteczki snów i rozpuszczają je ponownie w polarnym upale czerwcowego popołudnia.
Zapisują się w archiwach uniwersyteckich stosami naukowego papieru.
Sesja.
Nie pozostaje bez wpływu na zdrowie, lot kukułczy, Euro2008, samotność i nieudolność.
Przeżera kawą żołądek, nadtrawia zmysły, frustruje i zawodzi.
Pełno niespełnień.
Dyspergator. Moja substancja. Ciągła materia trwająca czule, czuwająca trwale. Ułatwiająca rozdrabnianie stałych strachów, tak by zespoliły się z cieczą zwaną Ja, by nie dryfowały po powierzchni i nie zamazywały obrazu świata. Zmieniająca mój stan skupienia w płynne rozkojarzenie i poruszenie.
Gdy działa chemia dyspergator jest jak metal - kowliwy i pociągający,
sublimujący subtelnie w inspirację,
sypki – wymyka się konwenansom,
trudnorozpuszczalny – tylko z odpowiednią zasadą tworzy sól ziemi,
wytrąca się go kwasem z równowagi,
występuje w dużych ilościach w swojej własnej skorupie,
podatny tylko na polarne rozpuszczalniki i indagacje,
polimer dobrego czasu i cierpliwości, o lekkim, przyjemnym zapachu.
Prace nad zwiększeniem jego zdolności adsorpcyjnych do kompleksów o właściwościach fobowych trwają.
Trwają.
” Z głębokości do mnie wołasz. Wołasz, abym cię wysłuchał, nakłonił uszy me na głos twego błagania i milczysz.
- Mówże! Ja słucham. Czyżbyś zapomniał? Słucham i czuwam. Zawsze.”
Bóg
A oto i boska Lisa Hannigan. W końcu solo!
Lisa Hannigan “Blurry”
I Lisa ponownie – ” My pirate disco”.
Słuchasz?
Słucham.
W boskim formacie mp3 dzięki pewnym chemicznym oddziaływaniom filowym z żywiczną i życzliwą substancją z sąsiedniego pokoju.
Dziękuję