Hopsasa

grudzień 12, 2008 at 1:56 pm (music, o niej)

Pobrana. Nie dziwi się wcale, że lepienie z gliny wykorzystuje się w celach terapeutycznych.

Czuje się sterapeutyzowana. Ona: manualnie defektywna, twórczo upośledzona, czuje się jak artystka. Artystycznie wyprawiona, wylepiona, wygrzana. Z nowej gliny lepiona, na nowo.

Zagrali też ładnie muzykanty. Nie byle jakie ludowe grajki, a mistrzowie folku. Łączący to co najlepsze w muzyce, czyli brzmienie  instrumentów, z tym co przysparza czasem zmieszania – tekstami ludowych przyśpiewek. Muzyką scalają ludzkie historie z historią.

Przywołują  słowem i smyczkami wsie całe, pola usiane, nieba znad wydeptanych ścieżek, dzięki nim  wkraczają na scenę roztańczone i rumiane dziewczęta, co to “całują się za piecem z Mateusem, po cichu”, wkracza cały barwny orszak sentymentalnych wspomnień

Tych zadawnionych, wybranych z dzieciństwa, lęków zabobonych przed zmorami i tych świeższych, łkających  w zimną poduszkę.

Nie pomaga leżenie w ciemności, w ciszy nocy…bo gwiazdy uproczywie mrugają, nawołuje głos sumienia mocnym szeptem… : ” czego odmienić nie można..nie można. Odejść, odejść..boso..boso…odjeść…czego odmienić nie można, nie można..zawsze boso..”

Zgubiłam Grzesiukowe ostrogi. Już zawsze boso.

Kapela ze Wsi Warszawa \’Maydów\’ 

Nie musi żadnej nocy podarować…

“muzyka niczym żywa woda – płynie, krzepi i raduje” (o Kapeli, podsłuchane).

 

tekst edytowany przez chwile zwichnięte

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz