Nie żądamy niczego…
Halo! Halo!
Tutaj ja. Jak zawsze. Zawsze. Po prostu.
W sieci zależności, w sieci utkań, potknięć, mgnień
W mgnieniu oka, w mig śmiga
Rybce kierpce, podróż długa
Snu sobota, zasnuwa pokotem
W ciszy wieczoru..
Odkryła ostatnio, niedawno – zupełnie nie przypadkiem, a specjalnie, z polecenia - Powstanie Warszawskie - i przejmująco ją to ujęło, i trzyma w imadle słów i rytmu marszowego od rana po wieczór. Od dna po powałę. Aż się cienie wydłużają, kładą pod nogi i przewracają na złość…
Łacno i nieskładnie
Licznych nikt nie słucha…
Lao Che “Stare miasto”
Halo..halo..
Stało, stało
Mało, mało
Boso, boso
Trwale, trwale
Stale. Wcale.
Lao Che “Zrzuty”